2 lutego 2016

Niedziela dla Włosów - Moc olejków i alg

W świecie włosomaniaczek popularną serią jest Niedziela dla Włosów (NdW). Postanowiłam, że na tym blogu również zagości. Wymusi ona na mnie w pewien sposób dyscyplinę szczególnego dbania o włosy chociaż jeden dzień w tygodniu. Teraz nie mam problemów czasowych z zajmowaniem się nimi, ale biorę pod uwagę, że wszystko może się zmienić.


Moja pierwsza niedziela będzie zrównoważona pod względem emolientów, humektantów i protein. Na samym początku zaserwowałam swojej czuprynie odżywkę w sprayu Gliss Kur Ultimate Repair z dodatkiem gliceryny. Na wilgotne włosy nałożyłam miksturę olejków. W jej składzie znalazł się olejek Magic Rose z firmy Evree, olejek Babydream fur mama, troszkę olejku Aroma Ritual oraz olej z orzechów włoskich. Wisienką na torcie była witamina A. Naolejowane włosy zwinęłam w ślimaczka i chodziłam z nim 2 godziny.}

Po tym czasie umyłam włosy delikatnym szamponem z serii Bambus i Olej Avocado firmy Biovax. Następnie nałożyłam na nie odżywkę Granat i Olej Arganowy Green Pharmacy wymieszany z małą ilością spiruliny. Co prawda zapach tej zielonej algi nie porwał mnie, ale czytałam tyle dobrego  o niej, że zdecydowałam sie spróbować. Włosy zwinęłam w koczka i schowałam pod czepek na ok. 20 minut.

Po spłukaniu odżywczej papki przyszedł czas na ostatnią dawkę nawilżenia i zabezpieczenie włosów. Zazwyczaj robię to w podobny sposób, który opisywałam w poprzednim poście. Przypomnę tylko, że użyłam w tym celu gliceryny, olejku odbudowującemu L'oreala oraz Serum Wzmacniającego A+E. Pozwoliłam włosom wyschnąć naturalnie, a następnie zwinęłam je do snu w koczka ślimaczka.

Włosy godzinę po zabezpieczeniu wydawały się miękkie i wygładzone. Następnego dnia były gładkie, sypkie i zdyscyplinowane. Jednak mile zaskoczona zostałam wieczorem. Po całym dniu chodzenia w rozpuszczonych włosach, odwiedzinach w muzeum oraz zakładaniu kilka razy czapki nie miałam żadnego problemu z rozczesaniem swojej czupryny mimo, że zazwyczaj skończyło by się to walką ze splątanym kłębkiem. Jeszcze nie wiem czemu zawdzięczam powyższe rezultaty, spirulinie czy dobrze dobranym olejkom, ale na pewno nie raz powtórzę ten zabieg bo uważam, że warto.

Czekam z niecierpliwością na Wasze komentarze :)

Pozdrowienia :)

9 komentarzy:

  1. Widać ze włosom spodobała się taka pielęgnacja, wyglądają super;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie wyglądają takie lekkie fale :) spiruliny nigdy nie użyję bo nie mogę znieść zapachu karmy dla rybek pomieszanej ze smrodem kurnika... :D kozieradkę i drożdże zniosę bez trudu, ale spirulinę nigdy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Na szczęście zapach spiruliny czułam tylko podczas mieszania z odżywką, potem nie zwracałam na niego uwagi. Kozieradkę znam, ale po niej włosy pachną dosyć intensywnie rosołem, dlatego nie mogę się do niej przekonać. Ciężko mi się zmobilizować do picia drożdży, mimo, że piłam gorsze syropki:)

      Usuń
    2. Wiesz co, ja zawsze sądziłam że nie zniosę drożdży ale tak na prawdę ich zapach jest zły ale smak znośny bez problemu. Wystarczy nie wąchać :D Przypomniałaś mi teraz o syropie cebulowo czosnkowym babci, który w dzieciństwie stawiał na nogi w jeden dzień ale zabijał zapachem </3

      Usuń
    3. Mi czasami udaje się nie zabić drożdży (jakimś cudem udaje mi się), dlatego mi się odechciewa. Przypuszczam, że kiedyś nadejdzie dzień kiedy się zmobilizuję. Kiedyś skrzypokrzywa mi zupełnie nie podchodziła, teraz systematycznie ją piję. Też pamiętam kilka mikstur mamy, ale może nie będę się nimi chwalić :P

      Usuń
  3. Fajnie wyglądają :)
    Też mam ten olej z orzechów włoskich ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Bardzo polubiłam ten olej. Mam wrażenie, że trochę nawilża moje włosy:) a jak u Ciebie się sprawuje?

      Usuń